Przejechać się żółciutkim górniczym wagonikiem o wdzięcznej nazwie Karlik. Ubrudzić najprawdziwszym węglem. Przestraszyć się głośnych fedrujących maszyn i ledwo zmieścić się w wyrobisku, w którym w czynnych kopalniach do dziś zdarza się pracować górnikom. Gdzie? Tylko w Zabrzu.

Takie atrakcje czekają na dzieci w podziemiach Sztolni Królowa Luiza. Prawie w samym centrum Zabrza, niegdyś miasta żyjącego dzięki kopalni, a dziś czerpiącego z górniczego dziedzictwa, znajduje się jeden z najważniejszych obiektów Szlaku Zabytków Techniki. Rodzinna trasa biegnie w nim tylko kilka metrów pod ziemią, ale zapewnia więcej emocji niż niejeden lunapark. Wyposażeni w obowiązkowe kaski turyści na własnej skórze przekonują się o tym, jak wygląda praca górnika. Słyszą huk pracujących maszyn, przeciskają się przez niskie korytarze, rozwiązują quizy na ustawionych w przejściach monitorach czy przenoszą się w czasie, oglądając multimedialne prezentacje. Po przejściu wydrążonymi korytarzami i zyskaniu sporej dawki wiedzy o dawnym i współczesnym górnictwie odwiedzają naziemną część kompleksu. To Park Rozrywkowo-Edukacyjny 12C, w którym urządzono przestrzeń do doświadczeń i… kopalnię w miniaturze. Choć na tamtejszym placu zabaw zwanym „bajtel grubą” zamiast węgla „fedruje się” kamyki, małym górnikom to zupełnie nie przeszkadza.
Najnowszą, otwartą we wrześniu 2018 r., atrakcją Sztolni jest unikatowy, 1100-metrowy spływ podziemnym wyrobiskiem w ramach trasy „Podziemna podróż w czasie”. Po zejściu do sztolni ogląda się film, w którym jeden z górników opowiada o swoim prapradziadku, jednym z budowniczych sztolni. On zakończenia prac nie doczekał – połączenia Zabrza z Królewską Hutą trwało ponad 60 lat. Gdy sztolnię udrożniono, węgiel trafiał do pieców hutniczych w Tarnowskich Górach i Gliwicach i dalej – Odrą do Opola, Wrocławia, a nawet Berlina. Gdy do Zabrza doprowadzono kolej, sztolnia przestała być potrzebna, jednak dalej ją budowano. Dlaczego? Tego nie wiemy. Dzirki temu jednak dziś mozna płynąc pod samym centrum Zabrza, zastanawiając się ile pracy i determinacji wymagało wydobycie czarnego złota na powierzchnię. Czasami ma się wrażenie, że to, co udało się w XIX w., dziś byłoby niemożliwe.

Wydawca: Polska Organizacja Turystyczna