W poniższym materiale zaprezentowano miejsca , które warto odwiedzić w celach turystycznych. Obiekty architektoniczne ,krajobrazy, centra nauki, parki rozrywki, muzea a nawet festiwale – to wszystko czeka na Was i daje możliwość przeżycia wspaniałych przygód.Zapraszamy do zapoznania się z tymi niezwykłymi miejscami położonymi w całej Polsce.

Witaj przygodo! – Podlaski Szlak Bociani

 

Po co bocianom takie długie dzioby? Dlaczego cerkiew w Trześciance jest zielona, a w miejscowości Narew niebieska? Ile żubrów żyje w Puszczy Białowieskiej? Na te i setki innych dziecięcych pytań odpowiedzi szukajcie, zwiedzając Podlaski Szlak Bociani.

Podlaski Szlak Bociani przebiega przez najpiękniejsze, wciąż naturalne, północno-wschodnie tereny Polski, w tym aż 4 parki narodowe (Biebrzański, Białowieski, Narwiański i Wigierski). Bociany można obserwować na całym szlaku, jednak najwięcej jest ich we wsi Pentowo, która w 2001 r. otrzymała tytuł Europejskiej Wsi Bocianiej. W tej „wiosce bocianów” w letnie miesiące znajdziemy aż 26 zamieszkałych gniazd. Co roku do ciepłych krajów odlatuje stamtąd ok. 120 bocianów. Ptasie rodziny można podglądać z 12-metrowej wieży widokowej.

Choć szlak bociani stworzono po to, by podpatrywać życie tych pięknych ptaków, okolice, przez które przebiega, są pełne innych atrakcji. Na pewno trzeba odwiedzić malownicze miejscowości tworzące Krainę Otwartych Okiennic. W Tykocinie spróbować żydowskiej kuchni i zobaczyć barokową synagogę, dom talmudyczny i kirkut. W Białowieży, stanowiącej bramę do Puszczy Białowieskiej, dzieci zachwycą się Rezerwatem Pokazowym Żubra. Pokonanie Kanału Augustowskiego czy rejs po Wigrach będą niezapomnianymi atrakcjami dla całej rodziny.
Brzmi ciekawie, prawda? A to tylko początek długiej listy miejsc do odwiedzenia. Teraz dodajmy do tego 400 km tras rowerowych i urlop mamy już zaplanowany.

 

 

Witaj przygodo! – Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe

Rowerem, ale po torach? Pociągowym traktem, ale używając tylko siły nóg? Kto to w ogóle wymyślił? I dokąd można tym cudem dojechać? Przejażdżkom Bieszczadzkimi Drezynami Rowerowymi towarzyszą piękne krajobrazy i kierownik składu w roli przewodnika opowiadającego o mijanych miejscach. Jest więc i coś dla ciała, i dla ducha.

Województwo podkarpackie jest pełne nietuzinkowych atrakcji, a Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe z pewnością się do nich zaliczają. Choć początki linii 108 sięgają 1872 r., do celów turystycznych została wykorzystana po raz pierwszy dopiero w 2015 r. Wtedy, po zamknięciu nierentownego już kolejowego ruchu pasażerskiego, na odcinku od Zagórza do Krościenka zaczęły królować napędzane siłą mięśni nóg drezyny. Bazą i głównym przystankiem na 47-kilometrowym odcinku torów jest usytuowana mniej więcej w połowie trasy stacja w Uhercach Mineralnych. Na stylizowanym peronie urządzono galerię, więc sporo wrażeń można mieć już przed wyjazdem w stronę Ustrzyk Dolnych bądź Zagórza. Do wyboru są 4 trasy (8,5 km, 12 km, 14 km i 18 km).
Turyści przejeżdżają drezynami przez przez teren rezerwatu przyrody „Bobry w Uhercach”, wzdłuż rzeki Olszanicy, pokonują stary kolejowy tunel Kostrzyń, docierają do małej delty pomiędzy rzekami Sanem i Osławą oraz oglądają pozostałości po tzw. linii Mołotowa, czyli radzieckich umocnieniach z czasów II wojny światowej. Z perspektywy drezyny bieszczadzkie okolice wyglądają zupełnie inaczej niż ze szczytów połonin czy znad brzegu Soliny.

 

 

 

Witaj przygodo! – Muzeum Archeologiczne w Biskupinie

Marzyliście kiedyś o podróżach w czasie? W Biskupinie można się przenieść kilka tysięcy lat wstecz. Przespacerować się pomiędzy neolitycznymi zabudowaniami, spróbować swoich sił w dawnych technikach rzemieślniczych czy sprawdzić, w jakich warunkach mieszkały rodziny w początkach państwa polskiego.

Rezerwat archeologiczny w Biskupinie jest najbardziej charakterystycznym tego typu miejscem w Polsce, a może i w Europie. Jego wartość historyczną porównuje się do włoskich Pompejów!
Pozostałości osady odkryto w 1933 r., kiedy obniżył się poziom wody w Jeziorze Biskupińskim. Prawie od razu ruszyły tam prace archeologiczne. Dziś, po wejściu do okazałego rezerwatu, najpierw podziwiać można rekonstrukcje chat i ich wnętrz. Tzw. długie domy były charakterystyczne dla epoki neolitu (4000 p.n.e.), w jednym z nich umieszczono wystawę „Epoka pierwszych rolników”. Dalej znajduje się Osada Łużycka z wieżą, wałem obronnym i dwoma rzędami zabudowań, czyli najbardziej znana część rezerwatu z przełomu epoki brązu i żelaza (2700 p.n.e.). Kolejna, późniejsza,jest wioska wczesnopiastowska (ok. 1050 n.e.). W sezonie (maj-wrzesień) można tam spotkać odtwórców dawnych rzemiosł.
Jednak największą atrakcją dla dzieci nie są cenne zabudowania, a zagroda ze zwierzętami hodowlanymi − owcami, kozami, bydłem rasy polskiej czerwonej i konikami polskimi.
By wycieczka była jeszcze ciekawsza, warto do Biskupina pojechać kolejką wąskotorową, wyjeżdżającą ze stacji w Żninie. Atrakcją jest też rejs po jeziorze Biskupińskim statkiem „Diabeł Wenecki”. Od strony jeziora jeszcze bardziej widać, że pierwsi osadnicy wybrali na swój dom naprawdę piękną okolicę.

 

 

 

Witaj przygodo! – Inscenizacja Bitwy pod Grunwaldem

Któż nie kojarzy dwóch nagich mieczy i dzielnego Zawiszy Czarnego gromiącego Krzyżaków? Na lekcjach historii, w słynnej książce Sienkiewicza, w końcu filmie Aleksandra Forda, wszędzie pokazany jest rozmach i znaczenie tej jednej z największych w średniowiecznej Europie bitew. Najlepiej jednak zobaczyć ją bezpośrednio na polach Grunwaldu. Dzięki corocznej inscenizacji to możliwe.

Plenerowa inscenizacja bitwy przyciąga na pola pomiędzy Grunwaldem, Stębarkiem i Łodwigowem bractwa rycerskie z całej Europy oraz dziesiątki tysięcy spragnionych wrażeń turystów. Choć sama inscenizacja bitwy pod Grunwaldem odbywa się w dzień jej rocznicy, czyli 15 lipca, rekonstruktorzy przybywają na miejsce już kilka dni wcześniej. Zanim dojdzie do starcia zjednoczonych pod wodzą Jagiełły wojsk polsko-litewskich z armią krzyżacką, odbywają się turnieje rycerskie, jarmarki, koncerty i pokazy. Wszystko oczywiście osadzone w rzeczywistości z 1410 r.
Na turystów czekają piękne dwórki i ubrani w lśniące zbroje rycerze, średniowieczne tańce, uczty, pokazy rzemieślników i wiele innych atrakcji. Wszystko to sprawia, że dzieciaki nie tylko podglądają dawne życie i zwyczaje, ale mogą stać się ich uczestnikami. Właściwa bitwa jest w tych okolicznościach przysłowiową wisienką na torcie.
Choć emocji w trakcie inscenizacji nie brakuje, o jedno widzowie mogą być spokojni − zwycięstwo zawsze będzie po naszej stronie.

 

 

 

Witaj przygodo! – Centrum Nauki EXPERYMENT w Gdyni

Pierwsza w życiu operacja na otwartym sercu. Poszukiwanie kości dinozaurów. Doświadczenie trzęsienia ziemi. Tworzenie wodnego wiru czy wizualizacji własnego wizerunku za 30 lat. A na koniec powrót do dzieciństwa i szalona zabawa w… plastrze miodu. Wszystko to sprawia, że na wizytę w Centrum Nauki Experyment w Gdyni trzeba sobie zarezerwować kilka godzin.

Połączenie nauki i zabawy to sprawdzony sposób na stworzenie przyjaznego rodzinom miejsca. W Gdyni istnieje ono już od 2007 r., pierwsi odwiedzający je mali odkrywcy zdążyli więc już dawno dorosnąć. Popularnonaukowa wystawa podzielona jest na 5 działów − Hydroświat, Drzewo Życia, Akcja: Człowiek, Kierunek Zdrowie i Niewidoczne Siły, dostępne urządzenia są więc naprawdę różnorodne.
W Centrum można przemienić się w fakira i położyć na dywanie z gwoździ. Kilka minut później przekonać się o tym, jak wiele niewidocznych dla pełnosprawnych barier muszą pokonać osoby na wózkach inwalidzkich. A na dokładkę przeanalizować działanie śruby Archimedesa czy innych prostych i (teoretycznie) znanych ze szkolnych lekcji urządzeń. Po tej wizycie zasady działania elektryczności czy dźwięku będą o wiele łatwiejsze do zrozumienia.
Największym stanowiskiem jest ogromne Drzewo Życia, w którego koronie stworzono taras widokowy. Ponieważ urządzenia Centrum ustawione są w jednej ogromnej hali, z góry widzimy wszystkie jak na dłoni. Od razu można sprawdzić, które stanowiska jeszcze czekają na to, byśmy je odkryli.

 

 

 

Witaj przygodo! – Centrum Hipiki w Jaszkowie

Jaszkowo. Mała wielkopolska wieś, w świecie koniarzy znana jak żadna inna w Polsce. Wszystko dzięki Antoniemu Chłapowskiemu, potomkowi generała Dezyderego Chłapowskiego, który w 1995 r. stworzył tam Międzynarodowy Ośrodek Wyszkolenia Jeździeckiego − Centrum Hipiki. Dziś to jeden z największych ośrodków jeździectwa w Europie.

Centrum Hipiki specjalizuje się w nauce dzieci i młodzieży, ale uczyć się tam mogą całe rodziny. Większość z ponad 200 tamtejszych koni to kuce o wzroście do 148 cm, idealnie nadające się do pracy z najmłodszymi jeźdźcami, natomiast na dorosłych czekają duże, łagodne wierzchowce. Poza nauką jazdy konnej, uczestnicy kursów opanowują podstawy woltyżerki i pielęgnacji wierzchowców. To prawdziwa szkoła życia, w której panuje niezwykle rodzinna i przyjazna atmosfera. Goście ośrodka mieszkają w hotelu urządzonym w odrestaurowanym XIX-wiecznym pałacu lub w pokojach agroturystycznych.
Poza edukacyjnymi, Jaszkowo ma też walory przyrodnicze. Położone jest na terenie Rogalińskiego Parku Krajobrazowego. Wśród starych dębów żyje mnóstwo zwierzyny. To świetny punkt wypadowy wycieczek krajoznawczych − oczywiście konnych, ale też pieszych, rowerowych i wodnych, w końcu przez teren parku przepływa Warta. W pobliżu jest też sporo zabytków: pałac Raczyńskich w Rogalinie, zamek i park w Kórniku czy muzeum Józefa Wybickiego w Manieczkach. Każdy znajdzie w Jaszkowie coś, co go zainteresuje.

 

 

 

Witaj przygodo! – Park Edukacji i Rozrywki FARMA ILUZJI

Dzieci uwielbiają parki rozrywki, a Farma Iluzji zapewnia im nie tylko świetną zabawę, ale też sporą dawkę przekazanej w przystępny sposób wiedzy. Do tego w taki sposób, że i rodzice się nie nudzą.

W parku pięknie położonym w malutkich Mościskach, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Warszawą a Lublinem, atrakcje podzielono na 4 kategorie – „iluzja”, „przygoda”, „rusz głową” i „aktywnie”. Dla spragnionych przygód dzieci to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Szczególnie ciekawie jest latem, gdy nad tamtejszym jeziorem można plażować, pływać łódką, korzystać z boisk i ścianki wspinaczkowej. Jednak nie dla rekreacji w wakacyjne weekendy w Farmie Iluzji są prawdziwe tłumy. Przyciąga je świat magii, do którego można się przenieść dzięki parkowym stanowiskom.
W muzeum iluzji zwiedzających najpierw obserwuje zwielokrotniona twarz Alberta Einsteina, potem… jest tylko lepiej. Labirynt luster, obrotowy domek, pokój Amesa, latająca chata tajemnic, bajkowy teatr cieni, labirynt zapomnienia czy… głowa na talerzu – tam trzeba dzieci pilnować, bo zmysły mogą im spłatać figla. A co poza magią? Muzeum Egipskie i Grobowiec Faraona. Przeprawa tratwami lub szlak trapera na mokradłach. Dla najodważniejszych − rezerwat dzikich smoków. Lasek doświadczeń, drewniane gry, place zabaw i strefa aktywności z tyrolką, trampolinami i parkiem linowym. Po dniu pełnym atrakcji zwiedzający mogą posilić się samodzielnie upieczoną w ognisku kiełbaską.

 

 

 

Witaj przygodo! – folwark i pałac Galiny

Pałac z XVI w., folwark z XIX w., cudowny park i hektary lasów, łąk, pastwisk i stawów. Właśnie tak wygląda idealna przestrzeń do spędzenia spokojnego, rodzinnego weekendu. Szczególnie że w kompleksie Galiny na Mazurach wiele rzeczy stworzono właśnie z myślą o najmłodszych.

Już sama możliwość zamieszkania w pałacu, którego początki sięgają drugiej połowy XVI wieku, jest ekscytująca. A to przecież tylko przyczynek do wielu przygód z piękną mazurską naturą w tle. Dla dzieci przygotowano m. in. farmę miniaturowych zwierząt, w której mieszkają kozy, koniki i owce. Pracownicy farmy nie tylko o nich opowiadają, pozwalają też pomagać w ich pielęgnacji i karmieniu. Najmłodsi goście mogą również sami lub z rodzicami uczyć się jeździć konno albo bryczką pod opieką profesjonalnych instruktorów. A po zajęciach delektować się pyszną pałacową kuchnią, w której na co dzień korzysta się z ekologicznych produktów.
Wytrawni jeźdźcy mogą wyruszyć w teren, a mają gdzie jeździć! Kompleks jest otoczony parkiem, w którego części wschodniej znajdują się stawy i Ptasia Wyspa, w zachodniej − dolina rzeki Pisy. Zimą można tam jeździć na biegówkach. To też idealne warunki do turystyki rowerowej, szczególnie że goście folwarku mają możliwość wypożyczenia rowerów z fotelikami dla dzieci. A że w pobliżu przebiega też Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, możliwości wycieczek jest wiele. Mazury odkrywane konno lub rowerowo? Czemu nie!

 

 

 

Witaj przygodo! – Ekspozycja PGE Giganty Mocy, Miejskie Centrum Kultury w Bełchatowie

Giganty Mocy. Już sama nazwa intryguje. Co to takiego? Drużyna superbohaterów? Ogromne stwory zagrażające naszej planecie? Nic z tych rzeczy. To jedno z najbardziej przyjaznych rodzinie multimedialnych muzeów w Polsce.

Ekspozycja nie bez przyczyny znajduje się w Bełchatowie. Właśnie tam cały czas pracuje kopalnia węgla brunatnego i produkująca prąd elektrownia. Podczas zwiedzania wystawy o tym, z czego i jak powstaje energia elektryczna, opowiada dzieciom − i nie tylko im − wirtualna rodzina Gigusiów Brunatnych: rezolutny i niesforny Woltuś, zbuntowana i tajemnicza Dżulka, mądry prof. Om, uosabiająca Matkę Naturę Gaja i Robot o Węglowym Sercu. Ich opowieści turyści słuchają dzięki audioprzewodnikom, na których wybrać można również dostosowaną do najmłodszych trasę rodzinną. Zakładając na uszy słuchawki, wchodzi się do świata pełnego zagadek, eksperymentów i ciekawostek. W trakcie wycieczki spaceruje się po tropikalnym lesie i dnie morza, eksperymentuje się z generatorem prądu i zjawiskami elektrycznymi, ogląda kości mamuta znalezionego na terenie bełchatowskiego wydobycia i… nie zdradzimy, co jeszcze. Jest interaktywnie, ciekawie i dostępnie. Opuszczając PGE Giganty Mocy, każde dziecko wie, jak z węgla brunatnego powstaje energia elektryczna. Co ważne, nauczyło się tego nie w szkolnej ławce, a podczas zabawy.
Świetnym uzupełnieniem wycieczki jest wyprawa do pobliskiej kopalni węgla brunatnego czy punktów widokowych w Kleszczowie oraz Żłobnicy, z których jak na dłoni widać bełchatowskie Giganty.

 

 

 

Witaj przygodo! – Hydropolis

Skąd się bierze woda w kranie? Które rzeki są największe? Kiedy w wodach pojawiło się życie? Jak nasze słowa brzmią w języku delfinów? Jak prognozować pogodę z chmur? O tym i wielu innych zagadnieniach związanych z wodą opowiadają multimedialne wystawy w Hydropolis.

Ile można mówić o wodzie? We Wrocławiu nie dość, że długo, to jeszcze ciekawie. Tuż po wejściu do budynku wystawowego dzieci na pewno zaciekawi wir wodny. Niektóre na tyle mocno, że trudno je namówić na przejście dalej. A tam jest tylko lepiej! Wrocławska wystawa podzielona jest na 9 stref tematycznych. Każdy opowiada o wodzie z innej perspektywy. Najbardziej spektakularna część pokazuje Ziemię jako planetę wody. Na 65-metrowym ekranie rozgrywa się opowieść o powstaniu wody we wszechświecie, a centralną część pomieszczenia zajmuje dwumetrowa, obracająca się kula ziemska.
Oglądając kolejne wystawy – „Ocean życia” i „Głębiny” – przekonacie się, jak ewoluowało życie w wodzie i poznacie najdziwniejsze, czasem dość przerażające, stworzenia w niej żyjące. Ciekawostką jest tam kopia batyskafu „Trieste”, który w 1960 r. dopłynął do Rowu Mariańskiego, czyli najgłębszego miejsca na Ziemi. „Człowiek i Woda”, „Historia inżynierii wodnej” oraz „Miasto i woda” przypominają, że i my bez wody nie jesteśmy w stanie prawidłowo funkcjonować, zarówno jako jednostki (w końcu z 60% składamy się właśnie z wody!), jak i mieszkańcy naszej planety. W trakcie zwiedzania odpocząć można w strefie relaksu, a pobawić się w części przeznaczonej dla dzieci. Ciekawostką jest, że ta nowoczesna multimedialna wystawa mieści się w starym XIX-wiecznym zbiorniku czystej wody.

 

 

 

Witaj przygodo! – Industriada- Święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Sląskiego

Plaża 170 m pod ziemią? Zjazdy tyrolką z wieży kopalnianego szybu? Jednoczesna zabawa w ponad 40 miejscach i 25 miejscowościach? Takie rzeczy są możliwe tylko w trakcie Industriady, czyli jednego z największych w Europie festiwali dziedzictwa kultury przemysłowej.

Industriada to coroczne wielkie święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. W jeden z czerwcowych weekendów w kilkudziesięciu lokalizacjach w całym województwie śląskim, od Częstochowy po Żywiec, odbywają się eventy, koncerty, spektakle, wielkie widowiska plenerowe itp. Tego dnia obiekty SZT zwiedza się dłużej i inaczej niż zazwyczaj. Można zajrzeć w miejsca, do których podczas standardowego zwiedzania nie ma dostępu, a nawet zwiedzić obiekty w ogóle turystom na co dzień nieudostępniane. Tego dnia na pierwszy plan wychodzą historie magnackich rodów, ale też opowieści o „zwykłych” robotnikach i ich losach. Wspólnym mianownikiem i pretekstem do świetnej zabawy jest przemysłowa przeszłość tego regionu.

Industriada odbywa się w autentycznych kopalniach − wpisanej na listę UNESCO Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach czy Kopalni Guido w Zabrzu − na wciąż zamieszkałych osiedlach górniczych w Katowicach czy Czerwionce, w produkujących browarach (Cieszyn, Tychy i Żywiec) czy pod śląską wieżą Eiffla, czyli Radiostacją w Gliwicach. Spośród ponad 30 obiektów Szlaku Zabytków Techniki animacje dla rodzin spotkamy m. in. w Muzeum Rzemiosł Stary Młyn w Żarkach (Jura Krakowsko-Częstochowska), Sztolni Królowa Luiza i Parku 12C w Zabrzu, Muzeum Chleba w Radzionkowie czy Stacji Kolei Wąskotorowej w Rudach (Górny Śląsk). W ostatniej Industriadzie wzięło udział niemal 100 tysięcy osób, to chyba jest najlepsza rekomendacja.

 

 

 

Witaj przygodo! – Kanał Elbląski

Kanał Elbląski to najdłuższy, bo liczący 151 m, kanał żeglowny w Polsce. Jednocześnie jako jedyny w części poprowadzony po… trawie. Jak to możliwe? I po co tak się trudzić?

Historia budowy Kanału Elbląskiego sięga 1844 r., kiedy to holenderski inżynier Georg Jacob Steenke zaczął realizować projekt, dzięki któremu możliwy miał się stać transport drewna z mazurskich lasów do Zalewu Wiślanego, a potem do Bałtyku. Problemem było to, że pomiędzy poszczególnymi zbiornikami była niemal stumetrowa różnica poziomów. Rozwiązaniem miało być jedno z najbardziej innowacyjnych i odważnych przedsięwzięć hydrotechnicznych w Europie. Udało się! Od 1860 r. kanałem łączącym Elbląg, Iławę i Ostródę spływały pierwsze statki. Dzięki jedynemu w swoim rodzaju systemowi 5 pochylni (Buczyniec, Kąty, Oleśnica, Jelenie i Całuny) statki wypływają z wody na ogromne platformy, na których potem są przeciągane po torach ku kolejnemu odcinkowi wodnemu. Tak! Statki na torach! Nie dość, że jadą po trawie, to jeszcze cały mechanizm działa bez użycia prądu. Ogromne statki są przetaczane tylko i wyłącznie dzięki wykorzystaniu siły wody. Zaciekawieni? Inwestycja od samego początku dziwiła i fascynowała, dlatego już w 1927 r. na Kanale Elbląskim pojawiły się regularne rejsy statkami turystycznymi. W trakcie kilku-, a nawet kilkunastogodzinnych rejsów podziwiać można było nie tylko ten cud techniki, ale i otaczającą całą trasę przyrodę. Tak jest do dziś.

 

 

Witaj przygodo! – kompleks termalno-narciarski Bania

Czy możliwy jest wyjazd, w trakcie którego KAŻDY członek rodziny będzie zadowolony? Wielu próbowało stworzyć miejsce idealne, udało się nielicznym. W BiałceTatrzańskiej cudowny czas spędzają i maluchy, i ich rodzice. Jedni szaleją na nartach, drudzy na basenowych zjeżdżalniach. Albo na odwrót, bo przecież każdy dorosły od czasu do czasu lubi znów poczuć się dzieckiem.

Kompleks Terma Bania to nie jest zwykły basen czy aquapark. Tamtejsza woda pochodzi z głębokości 2500 m. Początkowo ma temperaturę aż 72 stopni, gdy dociera na powierzchnię, ma już 34-38 stopni. Zawiera siarczki, krzemionkę, potas, wapń, magnez i żelazo, tak więc kąpiel w niej to nie tylko przyjemność, ale też samo zdrowie. Tłumy przyciągają do Białki nie tylko wody termalne, ale przede wszystkim towarzyszący im ogrom atrakcji.
Ośrodek podzielono na kilka stref − relaksu, zabawy, letnią i saunarium. Najwięcej emocji u dzieci budzą zjeżdżalnie, łącznie ponad 300 m ślizgów (rodzinna, pontonowa, Anakonda, Turbo). Maluszki mają do dyspozycji płytki Termusiowy brodzik oraz wodny plac zabaw z urządzeniami dostosowanymi do ich wieku. Latem po wodnych szaleństwach wypocząć można na leżakach w strefie kąpieli słonecznych, przez cały rok − w strefie relaksu wyposażonej w urządzenia do masażu wodnego.
Termy Bania są pomyślane tak, by cała rodzina świetnie się bawiła. I to przez cały rok. Nie wiadomo, co jest bardziej ekscytujące − kąpiel w gorącej wodzie po całym dniu szusowania czy po kilku godzinach wędrówki górskimi szlakami? A to wszystko w towarzystwie niesamowitych widoków na Tatry.

 

 

 

Witaj przygodo! – Centrum Nauki Kopernik

Początkiem działalności Centrum Nauki Kopernik w Warszawie był „Wielki Wybuch”, plenerowe widowisko, które odbyło się w listopadzie 2010 r. I tak jak Mikołaj Kopernik wywołał rewolucję w nauce, tak centrum jego imienia zrewolucjonizowało podejście do dzieci jako odbiorców wystaw ową naukę popularyzujących. Choć i dorośli w multimedialnych ekspozycjach się zakochali.

Dziś Centrum Nauki Kopernik jest największym w Polsce centrum popularyzującym różne dziedziny nauki. I dzieci, i dorośli, w towarzystwie edukatorów, spędzają w nim długie godziny. Bardzo często wracają, bo wystaw jest tyle, że nie sposób zobaczyć wszystkich jednego dnia.
Swoje miejsce mają już maluszki. Specjalnie z myślą o najmłodszych odkrywcach (do 5 roku życia) stworzono przestrzeń Bzzz!. To miejsce, które eksploruje się wszystkimi zmysłami. Można się wspinać, dotykać różnych struktur, eksperymentować w wodzie (przydają się ubrania na zmianę). To jednak dopiero początek, prawdziwa nauka dla wszystkich jest tuż za rogiem. Już same nazwy, jak choćby Teatr Wysokich Napięć, Majsternia czy Kopernik na kółkach, budzą zaciekawienie. A to tylko część atrakcji towarzyszących największej części ekspozycji, czyli Strefie Eksperymentowania. Tam na zwiedzających czeka ponad 200 eksponatów związanych z funkcjonowaniem człowieka i przyrody. Wszystkiego można (trzeba!) tam dotknąć, o wszystko można pytać edukatorów, którzy w razie problemów pomogą przeprowadzić eksperymenty.
Uzupełnieniem wystaw są plenerowy Park Odkrywców, ogród na dachu (czynny od maja do października) i funkcjonująca jako oddzielna atrakcja planetarium Niebo Kopernika. Czy czegoś brakuje? Chyba tylko możliwości rozciągnięcia czasu, żeby wszystko zobaczyć.

16.03.2013 Warszawa , Centrum Nauki Kopernik , Planetarium, Muzyka pod gwiazdami.
Fot. Wojciech Surdziel / wosu.pl

 

 

 

 

Witaj przygodo! – Park Nauki i Rozrywki Krasiejów

W życiu każdego rodzica przychodzi moment, w którym wiedza o dinozaurach jest tą najważniejszą. Co wtedy począć z młodymi przyszłymi paleontologami? Zabrać ich do jednego z parków dinozaurów. Najlepiej do Krasiejowa, gdzie kości dinozaurów znaleziono naprawdę.

Przyczynkiem do stworzenia Parku Nauki i Rozrywki Krasiejów było odkrycie na tym terenie kości sprzed 220 milionów lat. Szczątki dinozaurów były tam zdecydowanie lepiej zachowane niż w innych miejscach. Do dziś na terenie JuraParku prowadzone są wykopaliska, które można zobaczyć w trakcie zwiedzania (pawilon paleontologiczny). Zanim jednak zwiedzający tam dotrą, czeka na nich pociąg, którym przejadą przez tunel czasu i przeniosą się do świata dinozaurów. Tam, poza 1,5 kilometrową ścieżką dydaktyczną, przy której ustawionych jest 200 dinozaurów rzeczywistej wielkości (ok. 70 gatunków!), na turystów czeka prehistoryczne oceanarium 3D, Kino Emocji 5D, plac zabaw, a w sezonie letnim − jurajska plaża ze strzeżonym kąpieliskiem.
Dla starszych dzieci uzupełnieniem wyprawy do dinoparku jest mieszczące się tuż obok multimedialne muzeum − Park Nauki i Ewolucji Człowieka. Przekraczając jego mury, przekształcają się w temponautów, czyli podróżników w czasie. Gdy założą na głowę specjalne hełmy, wraz z wirtualnym przewodnikiem cofną się o jakieś… 66 milionów lat, do czasów zagłady dinozaurów. Znajdą się na promie kosmicznym, w wehikule czasu, zobaczą wystawę dotyczącą ewolucji, poznają swoich przodków. Wychodząc z parku, będą mieli wiedzę, jakiej nie zdobędą na żadnej lekcji biologii.

 

 

 

Witaj przygodo! -Rodzinny Park Tematyczny Janowiec

Rozległy park podzielony na kilkanaście zróżnicowanych tematycznie ogrodów. Do tego place zabaw, animatorzy, spacer w drzewach, a w sezonie letnim plaża. Wszystko w naprawdę przyjemnej, typowo „piknikowej” okolicy. Magiczne Ogrody − tak chyba wygląda przepis na turystyczny sukces.

W położonych nieopodal Janowca i Kazimierza Dolnego Trzciankach stworzono kompleks ogrodów sensorycznych, wśród których umieszczono mnóstwo dziecięcych atrakcji. Spacerując alejkami, dociera się do kolejnych bajkowych krain. Z Domu Czarodzieja zobaczyć można panoramę parku, na Marchewkowym Polu biegać wśród OGROMNYCH warzyw, dalej spotkać dziwaczne stwory − Robanki i Bulwiaki, odwiedzić Krasnoludzki Gród z mnóstwem linowych mostów, tuneli i animacji, a w wodnej krainie do woli pluskać się i eksperymentować. Starsze dzieci z wypiekami na twarzy pokonują szlak Zorana, odkrywając jego tajemnice w trakcie gry terenowej.
Najnowszą − i chyba najbardziej ekscytującą − atrakcją Ogrodów są mosty w koronach drzew. To ponad 400 m zawieszonych nad ziemią korytarzy, w których czeka na dzieci wiele przygód. Żeby je przebyć, trzeba pokonać ścianki wspinaczkowe, przejść przez ogromne krzesła, ominąć wiele przeszkód i zjechać zjeżdżalnią. Podczas gdy dzieci się bawią, rodzice mogą odpocząć w restauracji lub na tarasie widokowym, z którego z wysokości 20 m rozpościera się widok na całe Magiczne Ogrody i okolicę.

 

 

 

 

Witaj przygodo! – Zamek w Malborku

Czy wiecie, że w Polsce znajduje się największy na świecie pod względem powierzchni zamek? To malowniczo wznosząca się nad brzegiem rzeki Nogat twierdza w Malborku.

Cały kompleks zamkowy rozciąga się na powierzchni 21 ha, a kubatura zabudowań to − bagatela − ćwierć miliona m3! By go zwiedzić, trzeba mieć sporo czasu i… wygodne buty.
Historia krzyżackiej twierdzy sięga 1280 r., kiedy to rozpoczął się pierwszy etap budowy. Przez wieki zamek przechodził z rąk do rąk, kilka razy był niszczony i odbudowywany, aż w końcu − w 1961 r. − został przekształcony w Muzeum Zamkowe. W 1997 r. wpisano go na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Dziś zamek w Malborku można zwiedzać z przewodnikiem lub samodzielnie − z audioprzewodnikami. Dla rodzin stworzono nawet specjalną trasę. To idealny sposób na poznawanie historii zamku i walk polsko-krzyżackich. Młodzi turyści, uzbrojeni w słuchawki, sami mogą przemierzać zamkowe komnaty, kaplicę, dziedziniec, mogą też wejść na wieżę. Warto obejrzeć wystawy, np. bałtyckiego bursztynu, czy zbrojownię.
W realia z początków XV w. wprowadza turystów pracujący w twierdzy Mikołaj. To on opowiada o zwyczajach panujących na zamku, rycerzach-zakonnikach i wyprawie grunwaldzkiej. Z jego pomocą dotrzeć można do największych zamkowych zaułków, np. do latryny. Od samych zwiedzających zależy czas, w jakim pokonają trasę, i kolejność odwiedzanych miejsc − nawet jeśli zbłądzi się w zamkowych korytarzach, urządzenie z audioprzewodnikiem dostosuje opowieść do naszej aktualnej lokalizacji.

Po przejściu całej trasy warto zobaczyć zamek z pokładu pływających po Nogacie wycieczkowych stateczków albo wybrać się na spacer wzdłuż rzeki. Wtedy jak na dłoni widać ogrom i majestat malborskiej twierdzy.

 

 

 

 

Witaj przygodo – Muzeum Mydła i Historii Brudu

Dlaczego starożytność była najczystszą z epok, a na dworze Ludwika XIV śmierdziało dużo bardziej niż u wiejskich parobków? Kto i kiedy wymyślił prysznic? Ile rolek papieru niegdyś przysługiwało obywatelowi na rok? By się tego dowiedzieć, nie trzeba przeczesywać internetu. Wystarczy pojechać do Bydgoszczy, do Muzeum Mydła i Historii Brudu.

Gdyby nie było brudu, nie byłoby też pewnie i mydła. A że brud towarzyszy ludzkości od zawsze, to Muzeum Mydła jest pełne ciekawostek zaskakujących nie tylko najmłodszych. Odwiedzający wraz z przewodnikiem odbywają podróż przez wieki. Dowiadują się, że w starożytności myto się (a raczej czyszczono) 5 razy dziennie. W średniowieczu trend był zgoła inny… Pogląd jakoby bogobojnemu człowiekowi wystarczyło obmycie po narodzinach i po śmierci dziś przeraża, wtedy był powodem do dumy.
Najodważniejsi zwiedzający mogą sami się przekonać, jak niegdyś zażywano kąpieli w balii (często łączonych z ucztowaniem!) czy ręcznie prało na „rompli”. Dzieci nie dowierzają, a ich rodzice czy dziadkowie często z mieszanymi uczuciami przypominają sobie czasy, w których codziennością była pralka Frania, szare mydło i pocięta gazeta w roli papieru toaletowego.

Przed podróżą przez przeplatające się czasy brudu i czystości turyści odwiedzają Magiel u Ciotki Hejtki. Tam, w trakcie krótkich warsztatów mydlarskich, tworzą własne mydełka. Kolorowe, pachnące lawendą lub wanilią, z dowolnie dobranymi dodatkami. Gotowe są najlepszą pamiątką z muzeum.

20.11.2014 Bydgoszcz . TeH2O . Muzeum Mydla i Historii Brudu . Agata Gralak .
Fot. Tymon Markowski / Bialo-Czarna

 

 

 

Witaj przygodo! – Ogrody Tematyczne Hortulus

Zagubić się w największym na świecie grabowym labiryncie. Zobaczyć setki, jeśli nie tysiące, kwiatowych kompozycji. Wypocząć na łonie natury. To wszystko oferują Ogrody Hortulus w malutkiej miejscowości Dobrzyca, położonej pomiędzy Mielnem i Ustroniem Morskim.

Tak naprawdę ogrody są nieco od siebie oddalone. Najpierw, w 1992 r., powstały Ogrody Tematyczne Hortulus. Tworzy je niemal 30 kompozycji rozmieszczonych na powierzchni prawie 5 ha. Każda z nich jest małym dziełem sztuki. Jest ogród skalny, leśny, japoński, francuski, angielski z rosarium. Jest ogród inspirowany twórczością Antonio Gaudiego czy równie magiczne ogrody zmysłów. Jedna wizyta nie wystarczy − każda pora roku w ogrodach wygląda inaczej: inne rośliny wychodzą na pierwszy plan, gospodarze przygotowują sezonowe aranżacje.
Nie zapomniano i o dzieciach − one bawią się w chowanego w ogrodowych zaułkach, szaleją na placu zabaw i wyszukują wkomponowane w roślinne aranżacje detale. Jeszcze bardziej podoba im się w Ogrodach Hortulus Spectabilis. Tam w 2014 r., ze 180 000 (!) odpowiednio dociętych grabów, stworzono ogromny labirynt. Korytarze, z których trzeba się wydostać, mają ponad 3 km długości! Na środku labiryntu wybudowano 20-metrową wieżę widokową, z której widać panoramę całego kompleksu, a czasem nawet wybrzeże Bałtyku. Labirynt otaczają Ogrody Magii, Energii, Czasu i Przestrzeni, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Są miejsca do odpoczynku, urządzenia do zabawy, symboliczne kamienne kręgi, kolorowe kompozycje kwiatowe i zapachowe. Wszystko dostosowane nawet do najmłodszych, jeżdżących jeszcze w wózkach, turystów.

 

 

 

Witaj przygodo! – Europejska Stolica Bajek, Festiwal Kultury Dziecięcej

Znacie Koziołka Matołka? Na pewno! Jego przygody śledzi już kolejne pokolenie czytelników, dlatego wizyta w Centrum Bajki w Pacanowie jest niezwykłą przygodą i dla dzieci, i dla rodziców. A gdy trafi się tam w trakcie wielkiego Festiwalu Kultury Dziecięcej, wrażeń jest jeszcze więcej.

Pacanów nie bez powodu zwany jest Europejską Stolicą Bajki. Na turystów czeka tam nowoczesne muzeum, w którym odwiedzający przenoszą się do zaczarowanego i kolorowego świata bohaterów książek z dzieciństwa. Na bajkowym peronie wsiada się tam do specjalnego pociągu, którym − przeżywając różne przygody − dojeżdża się do właściwej wystawy. Kiedy już poznacie historię animacji, będą na was czekały bajki na ekranie, te starsze, znane z dzieciństwa rodziców, i nowsze, które rozpoznają również maluchy. Dopełnieniem zwiedzania jest zabawa w ogrodzie pełnym zaułków i bajkowych postaci oraz przedstawienie w Małym Teatrze, do którego wchodzi się przez… dziurkę od klucza.

A jeśli Pacanów odwiedzicie w okolicy 1 czerwca, zabawa będzie jeszcze lepsza. Z okazji Dnia Dziecka od 2003 r. w odbywa się tam Festiwal Kultury Dziecięcej, jedna z największych w Polsce imprez dla dzieci i młodzieży. W festiwalowe dni cały Pacanów wypełnia się bajkowymi postaciami z najodleglejszych zakątków świata. W odwiedziny do Koziołka Matołka przyjeżdżają zespoły taneczne, teatry i aktorzy. Tworzą barwny korowód, występują na rozlokowanych w różnych częściach miasta scenach. Pacanów jest wtedy naprawdę bajkowym miastem. Każdy uczestnik festiwalu nie tylko spędzi tam najbardziej baśniowy weekend w życiu. Będzie miał też szansę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Pacanowie kozy kują?

 

 

Witaj przygodo! – Weekend w Rzeczpospolitej Ptasiej

Z czym kojarzy Ci się województwo lubuskie? Spokój? Natura? Totalne odprężenie? Po weekendzie w Rzeczpospolitej Ptasiej odpowiedź będzie tylko jedna. Lubuskie to raj dla ornitologów. Prawdziwy ornitologiczny eden.

Rzeczpospolita Ptasia to obszar znajdujący się u ujścia Warty, w okolicach miejscowości Słońsk. Dlaczego powstała akurat tam? Bo to jeden z najważniejszych w Europie terenów podmokłych. W okresie ptasich wędrówek na rozlewisku można obserwować setki tysięcy ptaków. Gęś, bielik, cyraneczka, ostrygojad to tylko niektóre z przylatujących tam ponad 250 gatunków.
Ptaki można podglądać w trakcie wycieczek z przewodnikiem lub indywidualnych spacerów do wież obserwacyjnych. Prawdziwą przyrodniczą przygodą będą wyprawy z lornetkami na szlaki gęgawy, derkacza, dzięcioła, kani i dudka czy Szlak Dzięcioła, który jest rodzinną ścieżką edukacyjno-przyrodniczą. Dla aktywnych przygotowano spływy kajakowe, rowerowe rajdy, czy imprezy, ze… Świętem Krowy na czele.
Poza podziwianiem atrakcji przyrodniczych na terenie Rzeczpospolitej Ptasiej można i zwiedzać. Jako uzupełnienie weekendu z naturą proponujemy odwiedzenie Wystawy Pamiątek Regionalnych, dokumentującej pierwsze ślady osadnictwa na tych terenach, oraz ruin zamku zakonu Joannitów w Słońsku.
Jak w każdym demokratycznym kraju, w Rzeczpospolitej Ptasiej obowiązuje jej konstytucja, a turyści mają prawo do otrzymania paszportu i udziału w odbywających się w kwietniu zlotach obywateli.

 

 

 

Witaj przygodo! – Ogród zoologiczny Zoo Safari Borysew

Stanąć oko w oko z białym lwem? Nie trzeba dalekich wypraw. 15% światowej populacji tych zwierząt mieszka… pod Łodzią. Zapraszamy do Zoo Safari Borysew.

Początkowo w Borysewie mieszkały tylko zwierzęta afrykańskie. Obecnie na obszarze ok. 25 h oglądać można gatunki z 6 kontynentów − Europy, Afryki, Azji, obu Ameryk i Australii. Na rozległych wybiegach żyje ponad 600 osobników. Pomiędzy wybiegami można chodzić, warto też przejechać się kolorową kolejką. Wtedy nie tylko ma się pewność, że dotrze się nawet do najdalszych zakątków ogrodu zoologicznego, ale też w trakcie wycieczki można posłuchać opowieści o mieszkańcach zoo. Pod koniec przejażdżki dzieci mają głowy pełne ciekawostek o zwierzętach. Najwięcej czasu spędza się przy stanowisku białych lwów i białych tygrysów bengalskich. Te niezwykłe i rzadkie dzikie koty na tyle mocno się w Borysewie zadomowiły, że mają nawet młode. Ich narodziny w niewoli były na tyle dużym wydarzeniem, że pisały o nich nawet zagraniczne media.
Dla najmłodszych niemniejszą atrakcją jest minizoo, w którym mogą spotkać króliki, kózki, owieczki kameruńskie, alpaki, świnki wietnamskie i osiołki. Niektóre z nich można karmić. Warto też trafić na pokazowe karmienia zwierząt, m. in. fok, tygrysów, tapirów oraz surykatek.
Na spragnione aktywności dzieci czeka jeszcze zorganizowana w namiotach sferycznych figlarnia i kino 7D.

 

 

 

Witaj przygodo! – kompleks Sztolnia Królowa Luiza

Przejechać się żółciutkim górniczym wagonikiem o wdzięcznej nazwie Karlik. Ubrudzić najprawdziwszym węglem. Przestraszyć się głośnych fedrujących maszyn i ledwo zmieścić się w wyrobisku, w którym w czynnych kopalniach do dziś zdarza się pracować górnikom. Gdzie? Tylko w Zabrzu.

Takie atrakcje czekają na dzieci w podziemiach Sztolni Królowa Luiza. Prawie w samym centrum Zabrza, niegdyś miasta żyjącego dzięki kopalni, a dziś czerpiącego z górniczego dziedzictwa, znajduje się jeden z najważniejszych obiektów Szlaku Zabytków Techniki. Rodzinna trasa biegnie w nim tylko kilka metrów pod ziemią, ale zapewnia więcej emocji niż niejeden lunapark. Wyposażeni w obowiązkowe kaski turyści na własnej skórze przekonują się o tym, jak wygląda praca górnika. Słyszą huk pracujących maszyn, przeciskają się przez niskie korytarze, rozwiązują quizy na ustawionych w przejściach monitorach czy przenoszą się w czasie, oglądając multimedialne prezentacje. Po przejściu wydrążonymi korytarzami i zyskaniu sporej dawki wiedzy o dawnym i współczesnym górnictwie odwiedzają naziemną część kompleksu. To Park Rozrywkowo-Edukacyjny 12C, w którym urządzono przestrzeń do doświadczeń i… kopalnię w miniaturze. Choć na tamtejszym placu zabaw zwanym „bajtel grubą” zamiast węgla „fedruje się” kamyki, małym górnikom to zupełnie nie przeszkadza.
Najnowszą, otwartą we wrześniu 2018 r., atrakcją Sztolni jest unikatowy, 1100-metrowy spływ podziemnym wyrobiskiem w ramach trasy „Podziemna podróż w czasie”. Po zejściu do sztolni ogląda się film, w którym jeden z górników opowiada o swoim prapradziadku, jednym z budowniczych sztolni. On zakończenia prac nie doczekał – połączenia Zabrza z Królewską Hutą trwało ponad 60 lat. Gdy sztolnię udrożniono, węgiel trafiał do pieców hutniczych w Tarnowskich Górach i Gliwicach i dalej – Odrą do Opola, Wrocławia, a nawet Berlina. Gdy do Zabrza doprowadzono kolej, sztolnia przestała być potrzebna, jednak dalej ją budowano. Dlaczego? Tego nie wiemy. Dzirki temu jednak dziś mozna płynąc pod samym centrum Zabrza, zastanawiając się ile pracy i determinacji wymagało wydobycie czarnego złota na powierzchnię. Czasami ma się wrażenie, że to, co udało się w XIX w., dziś byłoby niemożliwe.

 

 

 

Witaj przygodo! – Park Etnograficzny w Tokarni

Jak wyglądał XIX-wieczny wiejski dom? Ile izb miała do dyspozycji wielodzietna rodzina, ile proboszcz, a ile nauczyciel? W jakie zabawy bawiły się dzieci? Idealnymi miejscami do odkrywania uroków (ale też i bolączek) dawnego życia na terenach wiejskich są skanseny. A ten w Tokarni dodatkowo można odkrywać, podążając trasami pełnymi questów, czyli zagadek i zadań, które spotykają nas po drodze! Nie tylko najmłodsi uwielbiają takie atrakcje.

Muzeum Wsi Kieleckiej − Park Etnograficzny w Tokarni to ogromny skansen, w którym turyści przenoszą się do XIX w. Poznają przykłady zabudowań wiejskich, dworsko-folwarcznych i małomiasteczkowych. Budowle pochodzą z różnych subregionów Kielecczyzny − Gór Świętokrzyskich, Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, Wyżyny Sandomierskiej i Niecki Nidziańskiej.
W skansenie można chodzić własnymi ścieżkami, można też odkrywać tajemnice poszczególnych chat i ich mieszkańców, podążając za podpowiedziami zawartymi w questach. Do dyspozycji jest 5 tras tematycznych, które można ściągnąć na telefon („Opowieść o młynie i chlebie”, „Wierzenia ludowe świętokrzyskiego”, „Dzień syna Niciorza” oraz „Tradycyjne zawody wsi kieleckiej” – dwie części). Zwiedzanie pełne zadań i zagadek do rozwiązania sprawia dzieciom niesamowitą satysfakcję, a i rodzice wiele z niego wynoszą.

Do skansenu warto się wybrać w dni, w których organizowane są imprezy, wtedy wiele z zabudowań ożywa dzięki animatorom. Można tam też zamieszkać, pokoje gościnne urządzono w Ośmioraku z Rudy Pilczyckiej z 1914 r. To prawdziwy nocleg z klimatem.

 

 

 

Witaj przygodo! – Westernowy park Rozrywki w Żorach

Dziki Zachód w samym centrum Górnego Śląska? To możliwe! Jadąc w Beskidy dobrze znaną “wiślanką”, warto zrobić sobie przystanek właśnie w Żorach. By wyszaleć się w Westernowym Parku Rozrywki Twinpigs i wczuć się w westernowy klimat potrzeba co najmniej kilku godzin.

Na spragnionych emocji turystów w tym rodzinnym centrum rozrywki czeka aż 40 różnorodnych atrakcji. Przechadzając się po głównej ulicy miasteczka, można natknąć się na rewolwerowców czy uciekającego więźnia albo znaleźć się w samym środku strzelaniny. Turyści oglądają wciągające pokazy kowbojskie, kaskaderskie albo niesamowite triki sztukmistrza. Na najodważniejszych odwiedzających czekają nawiedzona sztolnia, kino 5D i tajemnicze podziemia. Są też atrakcje dla najmłodszych turystów, którzy szaleją na placu zabaw, łapią ogromne bańki mydlane, oglądają zwierzęta w minizoo, płuczą złoto i wraz z rodzicami wsiadają do ogromnego koła młyńskiego, z którego widać całe kowbojskie miasteczko.

W westernowym klimacie można też zjeść (restauracje Texas i Mexicana), a nawet przenocować (na spragnionych wygód czeka trzygwiazdkowy hotel Texas, a na żądnych wrażeń − hostelowe… więzienne prycze, dzięki którym jeszcze intensywniej można poczuć westernowy klimat).

 

 

 

Witaj przygodo! – Królewskie Kopalnie Soli w Wieliczce i Bochni

Usłyszeć historię o sprowadzeniu węgierskich górników do polskich kopalni soli. Zobaczyć monumentalną kaplicę św. Kingi. Zjechać podziemną zjeżdżalnią i przemieszczać się kolejkami czy łodzią pod powierzchnią ziemi. W końcu − inhalować się „słonym” powietrzem, śpiąc pod ziemią. Takie rzeczy są możliwe tylko w Królewskich Kopalniach Soli.

Historia wydobycia soli w Bochni i Wieliczce sięga XIII w., co sprawia, że są one jednymi z najstarszych tego typu miejsc na świecie. Do tego w Bochni, tuż obok udostępnionej turystom części kopalni, cały czas wydobywa się sól! Nie tylko dlatego obie kopalnie zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Najbardziej znaną podziemną komnatą w Wieliczce jest Kaplica św. Kingi. Również ją można zobaczyć w trakcie rodzinnego zwiedzania. Przemierzając specjalną trasę, dzieci nie odkrywają tajemnic Wieliczki, one odwiedzają podziemną krainę Solilandię. Mają dodatkowe animacje w komorze Pistek, spotykają Skarbnika, czytają wspomnienia wielickiego skrzata… Ciekawym uzupełnieniem zwiedzania, dostępnym już dla wszystkich turystów, jest podziemna ekspozycja Muzeum Żup Krakowskich oraz Zamek Żupny z wystawami archeologiczną i… solniczek. Blisko wejścia do podziemnych tras Wieliczki jest również tężnia.
Z kolei w Bochni najciekawsza dla rodzin będzie podziemna ekspozycja multimedialna. Tam nie zwiedza się podziemnych korytarzy, tylko przenosi się w czasie, w XIII-wieczne realia ziem władanych przez Bolesława Wstydliwego i jego żonę, księżną Kingę. Wraz z przewodnikami historię kopalni soli opowiada m. in. duch bocheńskiego cystersa. Wiele atrakcji dla dzieci czeka w największej udostępnionej komorze, Ważyn. Jest tam miniplac zabaw, boisko i 147 metrowa zjeżdżalnia! Do tego segment sypialny. Tak, zarówno w kopalni soli w Bochni, jak i w Wieliczce, można nocować!

 

 

 

Witaj przygodo! – Kopalnia Złota i Średniowieczny Park Techniki w Złotym Stoku

Gdzie w jedno popołudnie można przejechać się repliką czołgu skonstruowanego przez wielkiego Leonarda da Vinci, przepłynąć pod ziemią łódką, płukać złoto, zwiedzić kopalnię i zrobić sobie zdjęcie z charakterystycznym pomarańczowym wagonikiem? Taki ogrom atrakcji czeka na turystów w dolnośląskim Złotym Stoku.

Górnicy w Kopalni Złota (i arsenu, z którego robi się trujący arszenik!) pojawili się już w XIII w. i pracowali tam do 1962 r. Turyści pojawili się tam w 1996 r., od tego czasu wraz z przewodnikami odkrywają tajemnice Podziemnej Trasy Turystycznej. Najpierw czeka na nich część muzealna w Sztolni Gertrudy. Ekspozycja pokazuje historię wydobycia złota, dalej jest skarbiec, w którym zgromadzono sztabki symbolizujące wydobyte w kopalni 16 ton złota. Jest też… Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli rodem z PRL-u, do którego prowadzi 8-metrowa zjeżdżalnia. Fakultatywnie można tam również odbyć 200-metrowy podziemny spływ łodzią po zalanej części sztolni. A to ledwie część atrakcji.
By dojść do właściwej kopalni trzeba się przespacerować do Złotego Jaru, w którym mieści się Sztolnia Czarna. Warto! Tam ogląda się podziemny wodospad i korytarze, którymi można dostać się do pobliskich Czech. Z poziomu pod wodospadem w swoją 300-metrową trasę na peron Kopalnia Złota Główna wyrusza Podziemny Pomarańczowy Tramwaj wywożący odwiedzających na powierzchnię.
Tam czekają kolejne atrakcje kompleksu w Złotym Stoku, a wśród nich Średniowieczny Park Techniki, w którym odtworzono dawną osadę górniczą. Każdy może się w nich poczuć jak w czasach gorączki złota.

 

 

 

Witaj przygodo! – Fokarium

Fokarium to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc na Półwyspie Helskim. Uwielbiane przez dzieci, jest prawdziwym nadmorskim „must see”. Tymczasem powstało ono w zupełnie innym celu, atrakcją dla rodzin stając się niejako przy okazji.

Fokarium nie jest ogrodem zoologicznym, a prowadzonym przez Instytut Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego ośrodkiem badawczym. Foki się tam leczy, bada, a po ich rekonwalescencji − wypuszcza do Bałtyku. Wśród odwiedzających, których latem są tłumy, upowszechnia się wiedzę o tym zagrożonym gatunku, ale też uczy się tego, jak dbać o środowisko. Większość rodzin przyjeżdża do Fokarium po to, żeby maluchy zobaczyły – karmienie fok, połączone z codziennym treningiem. I choć właśnie to jest najbardziej widowiskową i przyciągającą uwagę dzieci częścią zwiedzania, warto również poświęcić chwilę małemu muzeum, które znajduje się z boku basenów. Prezentowana w nim wystawa „Ssaki naszego morza” uświadamia, z jakimi płynącymi ze strony człowieka zagrożeniami muszą zmagać się morskie zwierzęta, nie tylko foki. Być może widok wyłowionych z wody zabawek czy zardzewiałych monet sprawi, że maluchy będą bardziej świadome wpływu człowieka na nasze bliższe i dalsze otoczenie. W muzeum można również przez ogromną szybę obserwować pływające pod wodą zwierzęta. Spotkanie oko w oko w ogromną foką na zawsze pozostaje w pamięci.

 

 

 

Witaj przygodo! – Zoo we Wrocławiu

Kiedyś kojarzony z małżeństwem Gucwińskich, dziś z nowoczesnym Afrykarium. To nie tylko wybiegi dla zwierząt, ale też pełen atrakcji teren spacerowo-rekreacyjny i − na co kładzie się coraz większy nacisk − edukacyjny. Ogród Zoologiczny we Wrocławiu to jedna z największych i najpopularniejszych rodzinnych atrakcji w Polsce.

We wrocławskim zoo mieszka 14 tysięcy zwierząt reprezentujących ponad 1000 gatunków, w tym tak uwielbiane przez dzieci „rybki Nemo”, małpki, foki, słonie czy żyrafy. Planując wizytę, warto zwrócić uwagę na pory karmienia czy pogadanki o poszczególnych gatunkach. Wychodzi się z nich z głową pełną wiedzy. Maluszki żywo reagują na gospodarskie zwierzęta, które mogą nakarmić w minizoo. Starsze dzieci z zainteresowaniem zwiedzają pawilon „Klimat, Ludzie, Zwierzęta”. Otrzymują w nim sporą dawkę wiedzy o ocieplaniu się klimatu i problemach, jakie ludzie fundują Ziemi. Wszystko jest przekazane w zrozumiały i ciekawy sposób dzięki zabawom edukacyjnym i multimediom. Uważni obserwatorzy wśród ogrodowych alejek znajdą też krasnala, który jest jednym z setek bajkowych mieszkańców Wrocławia.
Magnesem przyciągającym do zoo turystów z całej Polski jest jednak Afrykarium, czyli udostępniony w październiku 2014 r. pawilon z afrykańskimi zwierzętami wodnymi. W 19 basenach oglądać można mieszkańców rafy koralowej Morza Czerwonego, hipopotamy nilowe, ryby z jezior Malawi i Tanganiki czy rekiny i płaszczki z Kanału Mozambickiego. Te ostatnie można obserwować, przechodząc przez 18-metrowy szklany tunel poprowadzony przez sam środek ich basenu. Przestrzegamy! Jeśli zwiedzanie zaczniecie właśnie od Afrykarium, dzieci wpatrzone w nurkujące pingwiny z Namibii albo afrykańskie kotiki mogą odmówić dalszej wycieczki. Nawet perspektywa zobaczenia słoni, goryli czy egzotycznych motyli może ich nie przekonać.

 

 

 

Witaj przygodo! – Żywe Muzeum Piernika w Toruniu

Pierwsze skojarzenie z Toruniem? PIERNIKI! A skoro pierniki, to i Żywe Muzeum Piernika. Kto twierdzi, że nie będzie z dziećmi chodził do muzeów, po wizycie w tym miejscu na pewno zmieni zdanie.

Dzieci cieszą się, że w Żywym Muzeum Piernika nie ma szklanych gablot i tabliczek „nie dotykać”. Są za to pytania, zadania i współtworzenie opowiadanej przez Mistrza Piekarniczego i Wiedźmę Korzenną historii. Ba! Bez zaangażowania turystów przedstawienie o katarzynkach i innych ręcznie robionych piernikach się nie uda. Ktoś musi przecież przygotować porcję ciasta na piernikowe warsztaty.
Podczas gdy dzieci dziwią się, dlaczego kiedyś po pierniki chodziło się do apteki, ich rodzice śmieją się z wplatanych w barwne opowieści anegdot. Najbardziej emocjonujące jest jednak robienie pierników.
Kiedy smakołyki przygotowane przez zwiedzających już się pieką, turyści przenoszą się ze średniowiecza do przełomu XIX i XX w. W zaaranżowanej na piętrze muzeum manufakturze rezolutne rodzeństwo Rabiańskich pokazuje pierwsze maszyny do produkcji pierników na bardziej masową skalę. Tam można również spróbować dorównać umiejętnościami artystce lukrującej pierniki. Kończąca zwiedzanie wizyta w sklepiku pełnym ręcznie robionych katarzynek i piernikowych gadżetów jest oczywistością.

Materiał w pdf:

DZIECI_POT

 

Wydawca: Polska Organizacja Turystyczna