Kanał Elbląski to najdłuższy, bo liczący 151 m, kanał żeglowny w Polsce. Jednocześnie jako jedyny w części poprowadzony po… trawie. Jak to możliwe? I po co tak się trudzić?

Historia budowy Kanału Elbląskiego sięga 1844 r., kiedy to holenderski inżynier Georg Jacob Steenke zaczął realizować projekt, dzięki któremu możliwy miał się stać transport drewna z mazurskich lasów do Zalewu Wiślanego, a potem do Bałtyku. Problemem było to, że pomiędzy poszczególnymi zbiornikami była niemal stumetrowa różnica poziomów. Rozwiązaniem miało być jedno z najbardziej innowacyjnych i odważnych przedsięwzięć hydrotechnicznych w Europie. Udało się! Od 1860 r. kanałem łączącym Elbląg, Iławę i Ostródę spływały pierwsze statki. Dzięki jedynemu w swoim rodzaju systemowi 5 pochylni (Buczyniec, Kąty, Oleśnica, Jelenie i Całuny) statki wypływają z wody na ogromne platformy, na których potem są przeciągane po torach ku kolejnemu odcinkowi wodnemu. Tak! Statki na torach! Nie dość, że jadą po trawie, to jeszcze cały mechanizm działa bez użycia prądu. Ogromne statki są przetaczane tylko i wyłącznie dzięki wykorzystaniu siły wody. Zaciekawieni? Inwestycja od samego początku dziwiła i fascynowała, dlatego już w 1927 r. na Kanale Elbląskim pojawiły się regularne rejsy statkami turystycznymi. W trakcie kilku-, a nawet kilkunastogodzinnych rejsów podziwiać można było nie tylko ten cud techniki, ale i otaczającą całą trasę przyrodę. Tak jest do dziś.

Wydawca: Polska Organizacja Turystyczna